|
Witam na mojej stronie poświęconej komputerom, które dla części z Was stanowią tyko echo dalekiej historii ale najpierw: Serdeczne podziękowania dla Mariusza Giepardy, który podpuścił mnie do zrobienia strony oferując miejsce na serwerze i podsuwając samą ideę. On też jest kolekcjonerem i ma swoją fajną stronę. Zadziwiające jak postęp w elektronice skazuje kolejne modele na użytkowy niebyt. W każdy z nich dziesiątki projektantów, inżynierów, elektroników wkładało całą swoją wiedzę i serce. Dwa, trzy lata na topie i koniec. co gorsza to tempo zmian zaczyna narastać już w postępie geometrycznym! Przykładem niech będzie mój telefon handy (nienawidzę określenia "komórkowy"). Kiedy kupowałem go trzy lata temu, w dwa tygodnie po uruchomieniu Plus'a na Śląsku był to drugi model Nokii w kolejności od najlepszego. Jedynie "banan" 8110 był droższy. Teraz nikt nie chce na giełdzie dać mi za niego nawet dziesięciu złotych. (pisałem wstępniak w 1989) Tak tez było z komputerami. Taki ZX Spectrum godził i zespalał całe rodziny we wspólnej walce o środki na jego zakup. Rezygnacja z urlopu, saxy w "enerefie", bieganina po giełdach aż wreszcie pudło z upragnioną trumienką pojawiało się na stole w pokoju gościnnym. Jeszcze tylko trzeba było przynieść Kasprzaka albo innego Kaprala (nazwy magnetofonów) z innego pokoju i wszystko razem podłączyć do jedynego w domu telewizora. Tak, nie pomyliłem się, były kiedyś takie czasy, że ludzie mieli jeden telewizor z dwoma programami (a łyżka na to: niemożliwe). I tu zaczynały się schody. PAL, SECAM, CCIR, OIRT, itd, itp. Zawsze cos było nie tak. A to czarno biały obraz, a to brak dźwięku, czasem nawet nic nie było. Punkty usługowe RTV miały gigantyczne obroty, montując układy PAL do telewizorów Rubin, Junost czy Elektronika, obroty prawie takie same jak teraz, w czasie akcji przestrajania na Radio Maryja ;-) Zatytułowałem moja stronę dość przewrotny sposób by uświadomić Wam wartość mojej kolekcji. Użytkowo przedstawia się ona zgodnie z nazwą. No, może nie całkiem. Wiele z tych ośmiobitowców nadal ciężko pracuje otwierając i zamykając bramy (wiem, że robi to Spectrum i Atari), robiąc napisy do video (ZX 81) czy badając stan pogody (Meritum). Postaram się umieścić więcej informacji na ten temat za jakiś czas. Historycznie natomiast, wartość mojej kolekcji przedstawia się już zupełnie inaczej. W mojej ocenie każda rzecz ma taka wartość ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić. Jest jeszcze jedno kryterium, kto wie czy nie ważniejsze. Stopień trudności zdobycia poszczególnych egzemplarzy. Szczytem marzeń było by posiadanie takich komputerów jak KZ85 (NRD) , PECOM 32 (Jugosławia), HT-1080z (Węgry) czy PRAVEC (Bułgaria).......może kiedyś.......ale i teraz mam kilka perełek z których jestem dumny. Chciałbym jeszcze wspomnieć o tak prozaicznej sprawie jak pieniążki wydane na mój zbiór. Początkowo tylko kupowałem kolejne egzemplarze dla siebie. Potem, po remanencie okazało się, ze kilka sztuk w mojej kolekcji to powtórki. Dałem ogłoszenie na necie i wyszło na to, że posuniecie takie trafiło w dziesiątkę. Sprzedane nadwyżki dały mi, pewnego rodzaju, luz finansowy a część po prostu zamieniłem na nowe egzemplarze. Warto było. Z resztą sami zapewne wiecie ile czasem trzeba zapłacić za "byle gówno" do kolekcji. Właśnie te drobiazgi stanowią istotę zbioru. Komputery jeszcze jakoś przetrwały w szafach czy piwnicach ale np.: taki kabel RF z kostką oznaczoną symbolem Atari to już jest coś. Bywa, że zwykła instrukcja do posiadanej maszyny jest czymś niezwykłym. Osobiście znam gościa, który dwa lata temu postanowił zrobić porządek i przez trzy zimowe miesiące, ogrzewał dom paląc "user manual" do wszelkiego rodzaju komputerów. W piecu wylądowało również kilkadziesiąt kompletów roczników Bajtka, Komputera, Mikroklanu, TopSecret'a i innych. Ha! Tu muszę się przyznać, ze w 1998 roku układając graty w garażu znalazłem torbę z kompletem Bajtka i Komputera. Patrzę i myślę: to się już na nic nie przyda. zrobią radochę jakiemuś penerowi i zostawię to koło śmietnika. Minęły dwa lata i za ciężką kasę musiałem odkupić te czasopisma od handlarza. A czy ktoś z Was poszedł kiedyś ze swoim ukochanym, starym komputerem do serwisu? Nikt nie naprawia. Niestety, brak części, schematów i dobrych chęci uniemożliwia próby reanimacji. Poza tym ludzie nie czują blues'a. Zaniosłem dwa Macintosh'e LC do Aplandu w Katowicach. Po długiej rozmowie, informowaniu o kolekcji, szef serwisu potraktował mnie jak każdego innego klienta. Nawet informacja o tym, że zapewne będą kolejne komputery do naprawy nie skłoniła go do jakiejkolwiek obniżki ceny za usługę. 50 zł za zainstalowanie darmowego systemu v.7,5!!! Nawet nie chciało mu się sprawdzić drugiego komputera gdzie tylko padł dysk a on twierdził, że płyta główna. Cóż, poszukam innego. Szczególnie polecam natomiast serwis MERA ELZAB. Kupiłem Meritum. Chciałem zapytać jak go zasilić. W dziale obsługi klienta potraktowali mnie miło i grzecznie. Nie mogąc pomóc skierowali mnie do serwisu. Ooooooo......tam, pewien pan, który nie raczył się przedstawić (ja zawsze się przedstawiam dzwoniąc) normalnie opie...... mnie, ze śmiem dzwonić w sprawie komputera Meritum. Oświadczył, że on zmienia komputer co dwa lata i dał do zrozumienia, iż moje pytanie jest z gatunku głupich. Informacje o mojej kolekcji go nie wzruszały. Gratuluję MERZE takiego gościa. Swoją drogą chciałbym tyle zarabiać by co dwa lata kupować całkiem nowy komputer. Może ELZAB płaci mu za dużo? Co ciekawe, to prawie identyczną rozmowę przeprowadził mój znajomy. Wynika z tego, że generalnie w Zabrzu mają posiadaczy ich produktów gdzieś głęboko. Kupujcie kasy fiskalne z Zabrza! Już za rok serwis wypnie się na Was. Zawsze w takim momencie przypomina mi się sytuacja z monitorem Apple. Kupiłem stary, kolorowy monitorek 14". Przez przypadek miał on z tyłu przylepione takie pudełko z napisem Microtouch. Znalazłem w sieci producenta, napisałem i już następnego dnia otrzymałem pełne wsparcie od jego polskiego dystrybutora . Teraz za zupełna darmochę (nie licząc kosztów ściągania z sieci) mam Macintosh'a z pięknym, dotykowym monitorem. Moje dzieci siedzą i paluchami malują po ekranie ze znakiem kolorowego jabłuszka. No dobra, trochę może przynudzam, ale myślę, że mieliście wiele takich przygód. Może zrobimy stronę o tych przypadkach? Jeszcze uwaga o moich tekstach. Wyrażam w nich tylko i wyłącznie swoją, własną opinię kompletnego laika elektronicznego a opisy sprzętu powstały na podstawie czasopism Bajtek, Komputer, Microklan, kilku książek, informacji z sieci i moich przeżyć związanych z tymi starociami. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Wszystkie zdjęcia są również mojego autorstwa. Większość wykonałem przy pomocy pożyczonego aparatu cyfrowego SANYO. Reszta została "zgrabiona" z mojej kamery video marki PANASONIC poprzez wejście na karcie TV. Może ktoś zna jakiś sposób na polepszenie jakości zdjęć uzyskiwanych z kamery analogowej? Adam Mankiewicz - mcadam
|